[1] Ratuj, Panie, bo już nie ma pobożnego, zniknęli wierni spośród synów ludzkich.
[2] Wszyscy mówią kłamliwie do bliźniego, mówią schlebiającymi wargami i z obłudnym sercem.
[3] Niech Pan wytępi wszystkie wargi schlebiające i język mówiący przechwałki.
[4] Oni mówią: Swoim językiem zwyciężymy, nasze wargi należą do nas, któż jest naszym panem?
[5] Ze względu na ucisk ubogich i jęk nędzarzy teraz powstanę – mówi Pan – zapewnię bezpieczeństwo temu, na kogo zastawiają sidła.
[6] Słowa Pana to słowa czyste jak srebro wypróbowane w ziemnym tyglu, siedmiokrotnie oczyszczone.
[7] Ty, Panie, zachowasz ich, będziesz ich strzegł od tego pokolenia aż na wieki.
[8] Niegodziwi krążą wokoło, gdy najpodlejsi z ludzi zostają wywyższeni.